<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>https://mcserio.pl/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Par%C3%B3wk%C3%B3z</id>
	<title>Parówkóz - Historia wersji</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://mcserio.pl/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Par%C3%B3wk%C3%B3z"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://mcserio.pl/index.php?title=Par%C3%B3wk%C3%B3z&amp;action=history"/>
	<updated>2026-04-15T14:14:52Z</updated>
	<subtitle>Historia wersji tej strony wiki</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.43.0</generator>
	<entry>
		<id>https://mcserio.pl/index.php?title=Par%C3%B3wk%C3%B3z&amp;diff=514&amp;oldid=prev</id>
		<title>Domestos barbaricus: 1 wersja: artykuły z mcserio2</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://mcserio.pl/index.php?title=Par%C3%B3wk%C3%B3z&amp;diff=514&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2024-12-28T13:00:56Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;1 wersja: artykuły z mcserio2&lt;/p&gt;
&lt;table style=&quot;background-color: #fff; color: #202122;&quot; data-mw=&quot;interface&quot;&gt;
				&lt;tr class=&quot;diff-title&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;
				&lt;td colspan=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #202122; text-align: center;&quot;&gt;← poprzednia wersja&lt;/td&gt;
				&lt;td colspan=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: #fff; color: #202122; text-align: center;&quot;&gt;Wersja z 13:00, 28 gru 2024&lt;/td&gt;
				&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td colspan=&quot;2&quot; class=&quot;diff-notice&quot; lang=&quot;pl&quot;&gt;&lt;div class=&quot;mw-diff-empty&quot;&gt;(Brak różnic)&lt;/div&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;</summary>
		<author><name>Domestos barbaricus</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://mcserio.pl/index.php?title=Par%C3%B3wk%C3%B3z&amp;diff=513&amp;oldid=prev</id>
		<title>Domestos barbaricus: Created page with &quot;{{Książka |bgcol=#FBF3DD |tytuł= |tekst= Siedziałem sobie nad rzeką, parę metrów wyżej jakoś, na takim sporym betonowym nabetonie. Siedziałem i patrzyłem, jak woda płynie. Niewiele wody upłynęło, a poczułem na plecach czyjś oddech.&lt;br&gt; - Co tu robisz? - obiło mi się o uszy.&lt;br&gt; - Czekam, aż się maj rozbucha - wyplułem.&lt;br&gt; Zapadła cisza i trwała na tyle długo, że myślałem, że debata dobiegła końca, ale zaraz nie.&lt;br&gt; - Nie ciepło ci tu, ni...&quot;</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://mcserio.pl/index.php?title=Par%C3%B3wk%C3%B3z&amp;diff=513&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2023-07-25T22:20:03Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Created page with &amp;quot;{{Książka |bgcol=#FBF3DD |tytuł= |tekst= Siedziałem sobie nad rzeką, parę metrów wyżej jakoś, na takim sporym betonowym nabetonie. Siedziałem i patrzyłem, jak woda płynie. Niewiele wody upłynęło, a poczułem na plecach czyjś oddech.&amp;lt;br&amp;gt; - Co tu robisz? - obiło mi się o uszy.&amp;lt;br&amp;gt; - Czekam, aż się maj rozbucha - wyplułem.&amp;lt;br&amp;gt; Zapadła cisza i trwała na tyle długo, że myślałem, że debata dobiegła końca, ale zaraz nie.&amp;lt;br&amp;gt; - Nie ciepło ci tu, ni...&amp;quot;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;{{Książka&lt;br /&gt;
|bgcol=#FBF3DD&lt;br /&gt;
|tytuł=&lt;br /&gt;
|tekst=&lt;br /&gt;
Siedziałem sobie nad rzeką, parę metrów wyżej jakoś, na takim sporym betonowym nabetonie. Siedziałem i patrzyłem, jak woda płynie.&lt;br /&gt;
Niewiele wody upłynęło, a poczułem na plecach czyjś oddech.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Co tu robisz? - obiło mi się o uszy.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Czekam, aż się maj rozbucha - wyplułem.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zapadła cisza i trwała na tyle długo, że myślałem, że debata dobiegła końca, ale zaraz nie.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie ciepło ci tu, nie zimno?&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Absurd tej wypowiedzi wykręcił mi kark o dwie trzecie pi. Staksowałem swego rozmówczynię wzrokiem i doszedłem do wniosku, że analizuje mój wzrok.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie. Ciepło nie zimno.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zamilkłem. Ona nie odmilkła. Trwała bitwa na wzrok.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wyglądała. Lat miała jakoś ten, no. Dwadzieścia. Plub lus minus dwa.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Ciekawe, na ile ja.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
W końcu się znudziłem i zwróciłem się znowu do rzeki. Woda zmieniła kolor na szybszy. Ładnie patrzeć. Wyczułem, że ktoś siada na nabetonie obok mnie. Uznałem za naruszenie.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Co ty robisz? - zapytałem z mocą.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Czekam, aż maj się rozkwita - umocniła mnie w mych domysław.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mamy dużo ten, no - rzuciłem.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Wspólnego, też tak - złapała.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nigdy wcześniej nie poczułem, żeby mi się tak nad wodą. Zgubiłem się w rozmarzeniach.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Chciałabym być parą - rzekła wrzącym głosem.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zdziwiłem się.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ja nie wiem - powolidziałem. - Nasączyłbym się wodki.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zaśmiała się.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Dziwny. Masz przed sobą, no, przecież.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Złapałem się za nos.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- No, niby, ale kamienie tam.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Posmutniała nagle.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- No tak.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Teraz ja posmutniałem.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie, nie ten - próbowałem ją rozcieszyć - ja i tak cię lubię.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Twarz jej pojaśniała, aż zmrużyłem oczy, ona z kolei nikogo nie zna.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Naprawdę?&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Tak - odpowiedziałem zgodnie z.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
W jej oczach pojawiły się jakby kawałki rzeki.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mimo kamienie? - spytała na dzieją.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Odmimłem taktownie. Objęła mnie delikatesowo. Było to przyjemne. Było mi cieplej i mogłem znów patrzeć na wodę.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Tak myślalem z początku. Potem poczułem wokół bioder rosnącą odpowiedzialność. Myślałem trochę jeszcze, aż Wymyśle.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Wiesz - zacząłem na początku - mam wóz.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Uniosła zapłakane twarz i zapytała rozwolniająco:&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Parowóz?&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Trudne pytanie. Trzeba wybrać typ wzwozu.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Tak - powiedziałem w końcu.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Po chwilach znaleźliśmy się już w parowozie, ale trochę czułem, jakbyśmy tam już byli od zrazu.&lt;br /&gt;
}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== o, PiS;; - ==&lt;br /&gt;
Apar&amp;lt;s&amp;gt;tam&amp;lt;/s&amp;gt;entnie wykreślone 27 kwie 2023. Miasco powstania [[Breslau|śląskie]].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiada o miłości jaka miała nad rzeką Duna jedz. Znaczy, mogłaby, gdyby. Tak nigdy do tego nie szło. Ale tak sobie obrażałem, jakoś że miejsce aukcji gdzieś pod klatką, w kierunku pod nie-obwodnicą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zdrowie z dzisiaj, bo jutro spieklerz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A, i zwa jest ta, co ksiągi na [[MCSER.IO2|serze]]. Głupie, ale zoo stawiam dla jeno litości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{Książki}}&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Domestos barbaricus</name></author>
	</entry>
</feed>